Metry dobrze zagospodarowane

metraz

Masz wybrane miejsce, gdzie chcesz mieszkać. Masz określoną kwotę, którą chcesz wydać. Teraz pytanie – na jak duże mieszkanie możesz sobie pozwolić? Ale może postaw sobie to pytanie inaczej – jak dużego mieszkania tak naprawdę potrzebujesz?

KONKRET: Standardowy rozmiar mieszkania jednopokojowego to 28-38 m2 – spora rozbieżność jak na jeden pokój. Na rynku dostępne są kawalerki mniejsze (około 23 m2), ale również większe. Lokal typu studio, to jeden pokój o wielkości nawet 60m2. Dwa pokoje wahają się w granicach 38-55 m2 i więcej, ale i tutaj należy się zastanowić czego potrzebujemy najbardziej.

Najczęściej na zakup nowego mieszkania decydują się pary i młode rodziny. Dzieci już są w drodze, albo pojawią się w najbliższej przyszłości. W takim przypadku dwa pokoje mogą okazać się mało komfortowym rozwiązaniem. Dopóki maluchowi wystarczy łóżeczko w sypialni rodziców, da się żyć, ale kiedy szkrab podrośnie, a podłogę pokryją jego zabawki, dobrze by było żeby miał swój kąt. Deweloperzy nie do końca biorą ten fakt pod uwagę.

Kąt dla każdego

Dla młodej rodziny, która nie dysponuje (niestety!) nieograniczonym budżetem, najbardziej odpowiednie będą 3 pokoje. W związku z tym, że każdy kolejny metr kwadratowy to koszt przynajmniej 5 tys. zł, rozmiar takiego lokalu powinien być optymalny. Niektóre nowe osiedla oferują mieszkania o metrażu już 42 m2, składające się z dwóch sypialni i salonu z kuchnią. Te zazwyczaj sprzedają się jako pierwsze. Wielkość pomieszczeń nie pozwala oczywiście na tańczenie w nich walca, ale każdy z domowników ma przynajmniej kąt dla siebie.

W mieszkaniu 70-metrowym z tą samą liczbą pokoi komfort będzie znacznie wyższy, ale… cena również – o około 150 tys. zł. Jeśli w dodatku takie małe, trzypokojowe mieszkanie uda nam się kupić z ogródkiem, przestrzeń życiowa ulega znacznemu powiększeniu. Jeśli budżet pozwala na zakup większego mieszkania, to i wybór robi się większy.

CIEKAWOSTKA: Z rynku znikają najszybciej mieszkania najmniejsze i największe.

Korytarze kradną metry

Oprócz samej powierzchni mieszkania, którą mamy do dyspozycji i liczby pokoi, bardzo ważne jest gospodarowanie metrażem. Często zdarza się, że przestrzeń marnuje już sam układ. Według mnie sporym minusem są duże korytarze. Jeśli mieszkanie ma 50 metrów, z czego przedpokój zajmuje 12 (i to najpewniej bez miejsca na obszerną szafę), jest to najzwyczajniej w świecie marnotrawstwo miejsca oraz pieniędzy nabywcy. Za takie „puste metry” trzeba przecież zapłacić. Innym błędem są nierównomiernie rozplanowane metraże. Jeśli lokal ma 55 m2 i dwa pokoje – w tym salon z kuchnią 40 m2 a sypialnia 10 m2 – to tak duże mieszkanie robi się właściwie jednoosobowe. Rozumiem w tym przypadku zamysł. Miało być luksusowo. W końcu tak duży salon robi wrażenie, ale trzeba wziąć pod uwagę chociażby tak prozaiczną rzecz, jak przechowywanie. W małej sypialni zmieści się szafa ale luksus możliwości zorganizowania balu w salonie odbije się na przeciskaniu między meblami w sypialni. I w tym przypadku za każdy „zmarnowany” metr trzeba przecież zapłacić.

KONKRET: Statystyki pokazują, że mniejsze mieszkania z większą liczbą pokoi osiągają wyższe ceny zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Cieszą się też większą popularnością.

Rynek zalewają 50-metrowe mieszkania dwupokojowe i sprzedają się. Często kupują je ludzie, którzy po raz pierwszy w życiu decydują się na zakup i pewnych aspektów nie biorą pod uwagę. Wśród nich znajdą się też ci, którzy nie mogą czekać na osiedle które wybuduje się za dwa lata, bo dostępnych lokali – tych o małym metrażu i kilku pokojach już dawno nie ma.

Deweloperzy w większości budują te mniej atrakcyjne układy, „bo i tak się sprzedadzą”. W efekcie zalewają one później rynek wtórny, kiedy ich posiadacze zrozumieją, że chyba jednak nie o to im chodziło.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *