Przetrwać remont, czyli 5 rzeczy które pomogą Ci wyremontować i nie zwariować

remont

Remont to pole bitwy, w której szanse od początku są nierówne. Kto choć raz go przeżył – wie o czym mówię. Kto jeszcze nie miał tej przyjemności, czytając mój wpis, uśmiecha się do siebie i myśli „co za bzdura, to nic trudnego”. Jeśli należysz do tej drugiej grupy, pozwól że spróbuję zmienić Twoje zdanie i jednocześnie podpowiedzieć jak oszczędzić sobie czasu i nerwów.

Remont to niekończąca się opowieść i równie długo można by o nim pisać. W ten temat zagłębimy się szczegółowo w kolejnych wpisach. Pozwólcie, że teraz podzielę się z Wami kilkoma punktami, które uważam za najważniejsze na początku tej przeprawy…

1. Nie trzymaj się kurczowo założonego projektu

I tak nie zrealizujesz go w 100 procentach. Część pomysłów wykluczą możliwości techniczne, część finansowe, ale najgorsze jest to, że podczas wizyt w salonach z wyposażeniem wnętrz zainspirują Cię aranżacje, które zweryfikują słuszność pierwotnego planu.
Te punkt postanowiłam umieścić na szczycie wskazówek jako punkt wyjścia, bo rzutuje na kolejne.

2. Zawsze przekroczysz założony budżet na remont

Siedząc przed komputerem wszystko wydaje się proste. Wchodzisz na strony internetowe, porównujesz ceny. Okazuje się, że nawet nie są takie wysokie, przeliczasz. I jest wniosek. Będzie dobrze.
Kierujesz kroki do marketu budowlanego, okazuje się, że kafelki, które na ekranie idealnie pasowały do Twojej wizji są w rzeczywistości nie kremowe, a niebieskie. W dodatku wcale nie wyglądają jak piaskowiec tylko jak posypane piaskiem. Obok leżą za to idealne, to te z Twojej wizji – kolor kształt, wielkość – wszystko pasuje. Nadchodzi moment, aby spojrzeć na cenę. Zawsze za dużo! Ale tak już jest i im szybciej się z tym pogodzisz, tym mniej nerwów i stresów przed Tobą.
Nie wiem jak to się dzieje, ale tanie materiały nigdy nie pasują kolorystycznie. Tanie panele, kafelki czy farby zawsze mają zły odcień, nie taki, który by pasował. Po prostu nie wygląda dobrze. Oczywiście kwestia jakości przy najtańszych produktach również jest sporna. Tego dotyczy nastepny punkt.

3. Nie stać Cię na tanie rzeczy!

Kochani, weźcie sobie to do serca. Najtańszy produkt to zły wybór. Lepiej zredukować wielkość zakupów, rozłożyć etapy remontu w czasie, aby nazbierać trochę funduszy, ale najtańszych rzeczy nie kupujcie. Efekt będzie taki, że i tak trzeba będzie dokonać ponownego zakupu i to w bardzo niedalekiej przyszłości.
Jeśli kwestia dotyczy na przykład paneli podłogowych – jeszcze da się to przeżyć. Możliwe, że po pierwszym sprzątaniu i przetarciu podłogi wilgotną szmatką mizerny laminat rozwarstwi się pod wpływem wilgoci i będzie wyglądał fatalnie. No trudno, za 10 zł za metr kwadratowy nikt nie oczekiwał skały, chociaż mogłyby wytrzymać trochę dłużej. Efekt wizualny pozostawi wiele do życzenia, ale da się z tym żyć.
Jeśli z kolei zdecydujesz się na wszelkiego rodzaju materiały hydrauliczne za najniższą cenę, rozważyłabym ten zakup przynajmniej kilka razy. Teraz zaoszczędzisz na jednym zaworze 5-10 zł, ale naprawa szkód po domowej powodzi może pochłonąć znacznie więcej. Zwłaszcza, jeśli ucierpi także mieszkanie sąsiada z dołu. Zasada ta tyczy się również wyboru rąk do pracy.

4. Najtańsza oferta ekipy remontowej nie wróży nic dobrego

Oczywiście idealną sytuacją byłoby zatrudnienie firmy, z którą podpisuje się umowę, która określa cenę, zakres prac i termin zakończenia robót. Niestety takie firmy to jedna z najdroższych opcji, choć uważam, że warta rozważenia. Na materiały wydasz mnóstwo pieniędzy. Jeśli te materiały trafią w niepowołane ręce potrzeba będzie wielu poprawek i wydatków, aby naprawić szkody lub będziesz musiał pogodzić się z niezadowalającym efektem.

5. Sztuka kompromisu

Słowa: „kompromis”, ale też „współpraca” chyba najlepiej opisują ten punkt. Nie dotyczy on wyłącznie remontu, ale bardziej jego konsekwencji. Urządzając mieszkanie nie tylko dla siebie, musisz liczyć się z tym, że druga osoba może mieć wizję daleko odbiegającą od Twojej. Wówczas pojawia się konieczność wypracowania wspólnego planu, który spełni oczekiwania obu stron. Warto potraktować tę sytuację jako wyzwanie i szanse na opracowanie jeszcze lepszych lepszych rozwiązań, zamiast sztywno trzymać się tylko własnych pomysłów. Nawet najstarsi górale mówią, że jeśli przetrwacie ze sobą remont, to przetrwacie wszystko.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *